
Na śniadanie zjadłam kanapki. Dwie. Chleb posmarowałam masłem. Potem leci ser żółty i pomidor.*
To naprawdę cud, że obecnie moje prywatne zapiski (i oby takie pozostały jak najdłużej) są wolne od tego typu kwiatków. W końcu nic ciekawego nie dzieje się nawet raz na ruski rok.
Pierwsze pamiętniki zaczęłam pisać jeszcze w podstawówce. Niestety zaginęły, a mogłyby być niesamowitym źródłem beki i totalnego odmóżdżenia. Tak też obecnie postrzegam tfu!rczość z lat gimnazjalnych. A jednak coś zostało mi z tamtych czasów - zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że wiek i mentalność zlewają się w jedno. W dodatku kompletnie nie miałam własnego zdania - za takowe bezkrytycznie, automatycznie przyjmowałam to, co wcześniej powiedział np. ktoś z rodziny. Ewentualnie przytakiwałam wszystkiemu, co wyczytałam w gazetach. No dobra, może nie w stu procentach, ale inni mieli na mnie naprawdę spory wpływ.
Potem poszłam do liceum, a parę miesięcy później myśli na papier były coraz rzadziej przelewane w związku z rozpoczęciem długiego i burzliwego romansu z blogosferą, który jakimś cudem trwa do dziś. Pierwsze blogi mógł czytać cały świat, lecz po pewnym czasie założyłam wirtualny odpowiednik prywatnego pamiętnika, którego adresu nie udostępniałam nikomu. Ale nie muszę po raz setny przypominać, jak to się skończyło :D
Prawie 2 lata temu postanowiłam wrócić do spisywania myśli na papier. Pomyślałam sobie, że przy okazji może moje wpisy na blogu staną się ciekawsze. A gdzie tam! Najlepsze (nie mylić z najpopularniejszymi!) nie powstawały godzinami.
Swoją drogą, zapiski prowadzone na bieżąco to tak naprawdę dziennik.
*Nie jest to autentyczny cytat z jakiegoś mojego starego pamiętnika :D
Twarzoksiążka! KLIK
taki pamiętnik to fajna sprawa :) ja też próbowałam... ale jednak ten internetowy wygrał :) jak czytałam moje posty z liceum jeszcze napisane na onecie, to beka fest :D jaki ten człowiek miał małe problemy..
OdpowiedzUsuńChciałoby się teraz mieć takie problemy :D
Usuńja też prowadziłam blogi, pisałam. mialam ich mnóstwo. wszystkie zniszczyłam - niestety teraz z perspektywy czasu bardzo tego żaluje :( . a czemu to zrobilam? bo wkurza mnie moj facet, który nie szanuje mojej prywatnosci i wszystko mi czyta. poczte przeglada, smsy, pamietniki moje czytał - no żesz ;/ :P
OdpowiedzUsuńhttp://pa2ul.blogspot.com/
Masakra.
Usuńpamiętam jak ja prowadziłam pamiętnik... bardzo fajny czasss. :D Mój Blog :)
OdpowiedzUsuńJa nigdy w życiu nie pisałam prawdziwego papierowego pamiętnika. Moim zdaniem lepszy jest blog. Można poznać wiele ciekawych Ludzi. A z papierowych kartek mają pożytek tylko te małe zwierzątka o nazwie mole. Cytuję: "Ale nie muszę po raz setny przypominać, jak to się skończyło :D'' Czyżby ktoś Znajomy trafił w Sieci na Twój blog i Cię rozpoznał?! Ja piszę prywatnie na zaproszenie. Bo nie wierzę w anonimowość w Sieci. Ale w ochronę wizerunku już tak <3
OdpowiedzUsuńPiszę dokładnie tak samo i popieram tą formę pamiętników ;)
UsuńAleż oczywiście! Pamiętnik to Nasza najprywatniejsza prywatność. A wręcz osobiste intymne przemyślenia. Człowiek nawet w życiu codziennym zwierza się tylko Przyjaciółce a nie komu popadnie <3
UsuńDokładnie tak było. Ale człowiek w kontakcie uczy się na błędach :)
UsuńTo współczuję <3
UsuńZnalazłam kiedyś swój pamiętnik z podstawówki i jak go czytałam to byłam czerwona ze wstydu!
OdpowiedzUsuńMi to uczucie towarzyszyło przy odczytaniu pewnych fragmentów z 2007 roku. No nie wierzę, że mogłam coś takiego napisać :D
UsuńJa nigdy nie pisałam papierowego pamiętnika. Jakoś mnie nie ciągnęło :P
OdpowiedzUsuńMa to swoje plusy w sumie :)
UsuńOd kilku lat prowadzę pamiętnik chociaż ostatnio pisałam w nim kilka miesięcy temu. Ciągle się zabieram żeby coś napisać, ale no nie chce mi się. Oczywiście papierowa wersja.
OdpowiedzUsuńZapraszam na ranking 10 najlepszych teledysków Katy Perry, który ukazał się na NAMUZOWANI.blog.onet.pl
Też czasem mi się nie chce,ale staram się :)
UsuńZapraszam na nową recenzję (Sia - Cheap Thrills) na NAMUZOWANI.blog.onet.pl
UsuńWesołych Świąt! ;)
Ja od razu zaczęłam od bloga, bo po pierwsze nie lubię pisać ręcznie, po drugie strasznie brzydko piszę i robię okropne błędy, a po trzecie obecnie mój pamiętnik miałby z pięć może sześć, a może i więcej opasłych tomów więc zajmowałby stanowczo za dużo miejsca żeby nie rzucał się w oczy ;)
OdpowiedzUsuńPapierowe wersje pamiętników oczywiście mają w sobie dużo większą "magię" niż druk na ekranie, ale cóż coś za coś.
Mi się jakoś udaje go ukryć, mimo że mieszkam w warunkach niezbyt sprzyjających prywatności :)
UsuńW podstawówce spisywałam wszelakie pierdoły na miarę "Dzisiaj byłam w zoo. Było bardzo fajnie. Widziałam żyrafy" - w tego typu zdaniach znajdował się zazwyczaj minimum jeden błąd ortograficzny. Teraz sięgam po pamiętnik, kiedy potrzebuję z siebie wyrzucić jakieś negatywne myśli, mam zły humor i naprawdę nie chcę z nikim rozmawiać. A że wyznaję zasadę, że po wypowiedzeniu (napisaniu) problemu człowiek czuje się lepiej, to sięgam po notes i spisuję, co mi na wątrobie leży.
OdpowiedzUsuńTo u mnie przynajmniej "byków" nie było, no ale nie mogę tamtej siebie skojarzyć z obecną mną :)
UsuńNo to mamy podobnie. A, i jeszcze notuję ewentualne pomysły na nowy wpis tutaj.
Kiedyś pisałam pamiętnik, ale kilka lat temu przerzuciłam się na prowadzenie kalendarza, tam zaczęłam wszystko zapisywać i został jakby moim dziennikiem, a nie tylko kalendarzem :)
OdpowiedzUsuńKiedyś i ja pisałam coś w jakimś kalendarzu, ale obecnie wolę zwykłe zeszyty ze względu na większą ilość miejsca :)
Usuń