
Hejeszki! Ostatni post na tym blogu powstał chyba sto lat temu. Czas zapierdala z taką prędkością, że chyba nikt nie zdziwiłby się, gdyby tak faktycznie było.
Czasem człowieka dopada kryzys. Ten twórczy, ten osobisty lub oba naraz. To uczucie, kiedy piszesz coś na kartce papieru, a jest cholernie beznadziejne, nie jest miłe. Albo odnosisz wrażenie, że to takie na siłę jest. Tak, nadal mam na myśli to, co zapisywałam w zeszycie od czasu poprzedniego wpisu.
Kilka dni temu postanowiłam wrócić. Mam trochę pomysłów na kolejne teksty. Może nie będą takie jak w czasach świetności i w ogóle fejmu (huehue) tego bloga, ale chcę chociaż spróbować.
Czy ktoś jeszcze chce to czytać?
Twarzoksiążka!
No ba.
OdpowiedzUsuńTak właśnie podejrzewałam u Ciebie mały kryzys... W każdym razie najważniejsze, że chęci są. Na siłę nie ma sensu pisać, u mnie się to nigdy nie sprawdzało.
Każdy ma czasem taki kryzys i potrzebuje przerwy od bloga, najważniejsze to pisać z chęci, a nie przymusu ;)
OdpowiedzUsuńPrzerwy potrafią sprawić, że chęć do pisania wraca podwójnie. Witaj ponownie :)
OdpowiedzUsuńWitaj z powrotem:)
OdpowiedzUsuńDobrze znowu Cię tutaj widzieć, na pewno będę dalej czytać :D
OdpowiedzUsuńNa pewno masz czytelników, którzy będą do Ciebie wracać. A i ja co jakiś czas zaglądam. ;)
OdpowiedzUsuńMam chyba właśnie oba te kryzysy...
Znam aż za dobrze to uczucie, kiedy coś piszę, ale okazuje się, że nie jest ani trochę tak dobre, jak miało być w zamyśle ;)
OdpowiedzUsuńGratuluje świetnego bloga.
OdpowiedzUsuńChętnie podejmę z Tobą współpracę.
Proszę o kontakt na maila:
info@paywin.pl
Hej! Ja też wróciłam znowu! Czytajmy się nawzajem, :D
OdpowiedzUsuńja chcę czytać, proszę pisać :D
OdpowiedzUsuńi ja ja! ;-)
OdpowiedzUsuń