wtorek, 4 czerwca 2019
Parę słów o bierzmowaniu
Na ogół nie poruszam tematów religijnych, bo wywołują one zbyt wielkie zamieszanie, kłótnie. Tak było chociażby kilka lat temu, gdy na pewnym rodzinnym spędzie stwierdziłam, że chrzest może być wtedy, gdy jest się go świadomym. Ale dziś i tak napiszę coś niecoś o bierzmowaniu.
Bierzmowanie nazywane jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Mimo to w większości przystępują do niego gimnazjaliści i licealiści. Ludzie dopiero kszztałtujący siebie, własne poglądy w pewnych sprawach. Czy to nie paradoks? Dlaczego w ogóle to robią?
Jedni idą, bo znajomi też to robią, w kupie siła i inne utarte frazesy. Inni wiedzą, że prawdopodobnie zostaną czyimiś rodzicami chrzestnymi oraz wezmą kiedyś ślub kościelny. Jeszcze inni (to prawdopodobnie m mniejszość) są naprawdę wierzący, więc oczywiste jest, że do tego sakramentu przystąpią. Ostatnia grupa, o której wspomnę to ci zmuszani do tego przez rodziców, czego nie jestem w stanie pojąć.
Jak to było ze mną? Do bierzmowania ostatecznie poszłam, choć podczas miesięcy je poprzedzających towarzyszyło mi morze wątpliwości. Nikt jednak nie powiedział, bym przemyślała to sobie, bym wycofała się, skoro mam wątpliwości i ewentualnie przystąpiła do bierzmowania później. Dla wszystkich było oczywiste, że do tego bierzmowania pójdę. Rodzina co niedzielę poruszała ten temat, a znajomi pytali, jakie trzecie imię sobie wybieram. W końcu porozmawiałam z kimś spoza tych grup. I usłyszałam, że bierzmowanie umożliwi mi bycie chrzestną. A przecież dobrze wiedziałam, że to i tak nie nastąpi.
Na bierzmowaniu wybrałam sobie imię, które na mojej liście figurowało jako drugie, bo pierwsze nie podobało się matce. Czyli dwukrotnie postąpiłam przeciwko sobie. A to nie był ani pierwszy, ani ostatni raz niestety.
Dla wielu bierzmowanie to sakrament pożegnania z kościołem. Nie każda z tych osób dokonuje apostazji, ale przestają odpierdalać ten cyrk. I dobrze, bo uczestniczenie w modlitwach, gdy się nie wierzy lub ma się wątpliwości jest nie fair wobec osób prawdziwie wierzących. Osobiście po bierzmowaniu chodziłam doo kościoła jeszcze przez parę lat, ale w końcu przestałam.
Dziś prawdopodobnie nie poszłabym do bierzmowania, nawet gdybym była szantażowana, a nie byłam, bo się nie buntowałam. W ogóle za mało stawiałam na swoim, a szkoda. A gdybym jednak poszła, to wzięłabym sobie to imię, które faktycznie chciałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To jakie imię wybrałaś i nie wybrałaś?
OdpowiedzUsuńCóż, ja też poszłam trochę "z braku laku", wszyscy wokół uznawali to za oczywiste, w tamtym okresie jeszcze chodziłam na religię. Jeszcze przed bierzmowaniem rozmawiałam z księdzem prowadzącym moją grupę, że nie wiem, czy wierzę w Boga (i był niezwykle wyrozumiały, na spokojnie ze mną porozmawiał o moich spostrzeżeniach, bez osądzania), ale to mi dało tylko chwilowy spokój. W trakcie mszy do bierzmowania uświadomiłam sobie, że nie wiem, co tutaj robię i to jakaś jedna, wielka farsa. Więc bierzmowanie było dla mnie momentem przełomowym, tylko nie w stronę umocnienia się w wierze, a wręcz przeciwnie...
OdpowiedzUsuńJa pamiętam, że Bierzmowanie było ważnym wydarzeniem w moim życiu, ale myślę, że to dlatego, że akurat w tamtym czasie uczestniczyłam do Oazy przykościelnej i Kościół był wtedy w moim życiu bardzo ważny. Oczywiście fakt, że samemu można wybrać sobie imię pamiętam jako coś super dla nastolatki i wykłócałam się z księdzem, który wmawiał mi, że imienia Izabella przez dwa "L" nie ma. Postawiłam na swoim bo innego nie chciałam i się udało. Za to teraz co myślę o Bierzmowaniu? Sama nie wiem, nie zastanawiałam się za wiele na ten temat. Jestem wierząca, ale w Boga, nie w kościół i sakrament ten traktuje jak coś naturalnego, kolejny etap mojej wiary.
OdpowiedzUsuńJa zdecydowanie nie żałuję swojego, ale przystąpiłam do bierzmowania bo chciałam, była to całkowicie moja decyzja. Jeśli ktoś tego nie czuje, robi tylko dla papierka czy aby spełnić oczekiwania rodziny to jest to bez sensu, a niestety tak się często dzieje.
OdpowiedzUsuńMój blog
Skoro Biblia mówi, że aby się ochrzcić, trzeba uwierzyć w sercu i wyznać ustami, że Jezus jest Panem, to jak niby ma to wszystko uczynić niemowlę?
OdpowiedzUsuńTak mów krewnym. ;)
A o bierzmowaniu (ani o innych "sakramentach"), Biblia nie mówi ani słowa, bo nie ma czegoś takiego. To ludzki pomysł i kompletnie niepotrzebny, nawet jeśli ktoś chodzi w wierze.
Lubię temat wiary, często u siebie piszę o Bogu (nawet powstały zakładki 'wiara' i 'Biblia') i zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze wkładam kij w mrowisko. Nie szkodzi. Wtedy wiem, że ludzie kłócą się z Pismem Św., a nie ze mną. Nie czytają go i nic nie poradzę, że "wiedzą lepiej".
Do bierzmowania przystąpiłam, bo jeszcze wtedy byłam Katoliczką. Jeszcze wtedy nie znałam treści Pisma Św. Wybrałam sobie imię Wiktoria, bo kojarzy mi się ze zwycięstwem. ;)
Od Kościoła odeszłam po tym jak zrozumiałam o czym mówi Biblia. Cały czas ją studiuję, cały czas odkrywa się przede mną coś nowego.
Kościół Katolicki bardzo odbiega od tego w jaki sposób Pismo przedstawia Chrześcijan.
Jestem wolną wierzącą, nie należę do żadnej denominacji, bo nie trzeba, aby iść za Chrystusem.
Pozdrawiam.
Bierzmowanie, dla wielu sakrament pożegnania z kościołem. Trafnie :) Ja osobiście podeszłam do bierzmowania bardzo chętnie, całym sercem i z przygotowaniem. A kilka lat później odeszłam z kościoła katolickiego. W zasadzie dokładnie jak komentatorka Ania, nade mną :) Człowiek zaczyna czytać Biblię i kurcze okazuje się, że Bóg z religią nie ma nic wspólnego. I całe szczęście.
OdpowiedzUsuńPoszłam z przymusu i wcale nie chciałam. Nje muszę chodzić do kościoła by być wiernym katolikiem. A bierzmowanie wcale nje powinno być nazywane dojrzałościa katolicka bo jeśli przystępując do niego byłam 100% świadoma to teraz sklame a byłam w drugiej klasie gimnazjum czyli miałam jakieś 15-14 lat
OdpowiedzUsuńby-tala.blogspot.com
Ja byłam u bierzmowania dokładnie 6 lat temu. Pamiętam, że był to dla mnie wyjątkowy dzień ;)
OdpowiedzUsuńKiedy ja miałam bierzmowanie to były inne czasy.. szłam bo tak mieliśmy na religi i tak nas uczyli, że to jest sakrament i kolejna misja, którą musimy spełnić dla siebie przed Bogiem. Absolutnie tego nie żałuję, wierzę w Boga i to przed nim chce składać sakrament małżeństwa.
OdpowiedzUsuńNatomiast wiele ludzi w dzisiejszych czasach nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Biorą bierzmowania bo robią to wszyscy, bo tak wymaga, bo wstyd nie wziąć itd..
Z jednej strony Polacy są antyklerykalni. Miliony naszych rodaków było w kinie na Klerze, miliony obejrzało film Sekielskich o pedofilii księży.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony jesteśmy religijni. Bo taka tradycja, bo rodzina nas zmusza, bo sąsiedzi na wsi i krewni tak robią.
W dużym mieście łatwo być lewicowcem, a na wsi..
Gdyby nie ludzie, to religia nie byłaby taka zła.
OdpowiedzUsuńBierzmowanie miałam jakieś 14 lat temu (o matko, jak to minęło!)
OdpowiedzUsuńGdybym cofnęła się w czasie, przystąpiłabym do niego ponownie.
Ja bierzmowania nie miałam i jakoś nie było mi z tego powodu przykro, nie musiałam się do tego przygotowywać, uczyć formułek i modlitw i miałam wolny czas wtedy gdzie inni musieli zbierać podpisy i zakuwać.
OdpowiedzUsuńOd 11 roku życia chodziłam do protestanckiego kościoła i tam nie było takich 'sakramentów'.
Very beautiful picture, love your blog, thank you for sharing.
OdpowiedzUsuń:)
luxhairshop do you like remy hair?
...powinnam być jedną, kolejną , wiedzącą lepiej ale moje lepiej to ... tak mi się przypomniało z wesela w Kanie....czy to moja,lub twoja sprawa , niewiasto...to pani relacja i nikomu nic do niej poza świadectwem, jeśli takie mają.
OdpowiedzUsuńJak sama zauważyłaś, mniejszość osob przystępujących do bierzmowania robi to z powodow religijnych... Podoba mi się stwierdzenie,że jest to pożegnanie z kościołem :) Z tego powodu uważam że było warto :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Powiem Ci, że człowiek za młody jest żeby wiedzieć na sto procent czy wierzy, czy nie. Ja szłam, bo wszyscy szli. :D
OdpowiedzUsuńKiedy ja przystępowałam do bierzmowania, to chciałam tego, uważałam, że to po prostu kolejny, naturalny krok, który muszę podjąć w życiu i w większości wierzyłam w to, co mówi kościół.
OdpowiedzUsuńDziś nie wiem, co bym zrobiła.