
W końcu wróciłam. Co było, że mnie nie było? Miałam nieco utrudniony dostęp do Internetów. Poza tym jeszcze robiłam ostatnie powtórki do którejś z kolei matury z matmy, którą i tak spieprzyłam, co okazało się przy sprawdzaniu odpowiedzi. Następne starcie z tą suką będzie w sierpniu...
Za chwilę być może dowiecie się o mnie czegoś więcej, choć pewnie nie będzie to wielce fascynujące. No ale po prostu muszę to napisać, bo dość długo chodzi mi po głowie.
Często odnoszę wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Bardzo nie pasuję.
Ostatnio oglądałam sobie ciuchy w galerii. Oczywiście w każdym sklepie pierwsze rzucały się w oczy jakieś bluzki w pastelowych kolorkach, a takowych nie cierpię. A że nie ocenia się książki po okładce, zaglądałam też w dalsze zakamarki sklepów i szczerze mogłabym na palcach jednej ręki wymienić to, co mi się podobało. W ogóle jestem stałą bywalczynią lumpeksów, bo tam już prędzej znajdę coś dla siebie. No prócz spodni.
Za bardzo nie orientuję się w hitach Eski czy innej popularnej stacji radiowej. Gdy już zdarza mi się puścić to coś, zwykle szybko wyłączam. No bo jak na dziesięć piosenek może dwie są w miarę strawne, to po co się męczyć. Zresztą wolę coś znaleźć na Laście czy YT.
Nie widzę sensu w paleniu, ćpaniu, schlaniu się do zgona. A to są często elementy imprez wszelakich. Może i czasem fajnie byłoby potańczyć, ale nie mam ochoty wspomagać się używkami. Uważam, że jak mam już przesadzić z alkoholem, to najlepiej w domowym zaciszu. Mniejsze ryzyko, że zrobię czy powiem coś tak głupiego, że ludzie jeszcze po mojej śmierci będą o tym pamiętać. Zresztą imprezy w ogóle chyba nie są dla mnie, bo nie umiem być tak wyluzowana jak reszta bawiących się osobników. A zresztą ludzie nie składają mi propozycji wspólnej zabawy. Może to i dobrze?
Pomimo wielu prób nie udało mi się pozbyć nieśmiałości. Na dodatek krzywo chodzę (właściwie kuleję) i mam zeza.
Chociaż to wszystko z pewnością nie przysparza mi popularności, a nawet nie mam gdzie z kimkolwiek wyjść, nie zamierzam na siłę stawać się kimś innym. Trudno, nie wszyscy muszą mnie kochać i dawać dwustu lajków pod shit fociami na Twarzoksiążce...
Powiem ci, ze bardzo ciekawa reklama samej siebie... Ja bym dała lajka :P Ale na serio, to kaurat noszenie nijakich ciuchów i słuchanie jakiejś tam Eski dowodzi raczej, że człowiek jest po prostu nudny i przewidywalny. Ja takich omijam...
OdpowiedzUsuńA to że nie lubisz imprez? Też nie cierpię. Umiem wyluzować sie tylko na dobrym koncercie. I też nie tak, aby pić czy cokolwiek. Po prostu lubie słuchać głośnej muzyki.
I im lepiej poznaję świat, tym więcej spotykam takich istot jak ja. Nieśmiałych, wyalienowanych, o dziwnych nawykach i dziwnych pasjach... Pojęcie "inny" zaczyna być coraz bardziej masowe w mojej świadomości...
Zawsze znajdzie sie człowiek równie pokręcony jak ty.
A niektózy popularni być nie mogą... Ja bym nawet nie chciała. Nie mam tego w genach ;)
baj baj
W takim razie cieszę się, że jest nas więcej :)
UsuńMusimy skonstruować wehikuł czasu i się cofnąć w czasie.
OdpowiedzUsuńDokładnie, i jeszcze zbierzmy innych "innych" do tego przedsięwzięcia :D
UsuńTeż mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Niewiele ciuchów w galeriach mi się podoba, nie mam pojęcia, jakie piosenki są na topie i nie widzę niczego cudownego w schlaniu się.
OdpowiedzUsuńCzyli mamy podobnie.
UsuńTeż mam wadę wzroku i kiedy byłam młodsza miałam zeza, którego udało się na szczęście wyleczyć :) Co do twojego podejścia do ciuchów, muzyki czy tej mody na chlanie to jestem święcie przekonana, że mnóstwo ludzi ma tak samo (m.in. jestem to nawet ja!) :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę, w moim przypadku już się nie da pozbyć tego cholerstwa.
UsuńJak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna.
ja też lubię secondhandy i nie wielbię eski ;)
OdpowiedzUsuńw nieśmiałości nie ma nic złego - otwierasz się tutaj, w internetach :) każdy jest inny, w jakiś sposób "nieprzystosowany" do tego świata..
Ale moja nieśmiałość to już chyba pod fobię społeczną podchodzi :) No i faktycznie w internetach jakoś nie mam hamulców odnośnie pisania co chcę.
UsuńPod wszystkim, dosłownie pod każdym słowem, które napisałaś, podpisać się mogę rękami i nogami. Muzyka, ciuchy, imprezy, nawet matma (meeega suka)...
OdpowiedzUsuńJestem introwertyczką od zawsze i się tego nie wstydzę.
Pozdrawiam :)
No i słusznie, zresztą kto nam każe nawijać bez potrzeby. Słyszałam też, że introwertyk nie zawsze musi być osobą nieśmiałą.
UsuńMatma to ZUO! :)
Myślę, że nie tylko Ty masz takie odczucia, wiele osób czuje, że nie pasują do świata w którym żyją - ja też czasami tak czuje, tylko chyba z wiekiem jakoś się przyzwyczaiłam do tej myśli i już się tym aż tak nie przejmuję :) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNa ogół i mi to nie przeszkadza, ale ściemniałabym twierdząc, że w ogóle nie potrzebuję ludzi.
UsuńZ ciuchami i muzyką oraz używkami mam dokladnie tak samo. Chociaż ogólnie pije alkohol nie schlewając się a imprezy akurat lubię.
OdpowiedzUsuńFejsbuk to szans i masz rację, nie ma sensu brać pod uwagę coś takiego w swoim życiu.
W ogóle wydaje mi się, że jesteś fajna dziewczyna i jak uwolnisz się ze szkolnym RAM, przestaniesz być częściowo ograniczona, to znajdziesz wokół siebie ludzi, którzy bedą lubili ciebie taką,jaka jesteś.
Szkołę to ja skończyłam rok temu i za bardzo nie widuję ludzi, a co do ograniczenia to nie wiem, co masz na myśli.
UsuńRzadko kiedy spodoba mi się jakiś ciuch z sieciówek, ale jeśli już naprawdę coś mi wpadnie w oko, to cena mnie skutecznie od niego odstrasza :D
OdpowiedzUsuńPiona! :D
UsuńMam tak samo z tymi ubraniami i muzyką. Również nie przepadam za używkami. Wolę bawić się bez tego. Chyba jednak nie jesteś taka osamotniona na tym świecie.
OdpowiedzUsuńZapraszam na DWIE NOWE NOTKI na blogu http://namuzowani.blog.onet.pl/
Fakt, teraz widzę po komentarzach.
UsuńHmmm... W centrum handlowym też prawie nic mi sie nie podoba ostatnio, nie palę, nie biorę, zdarza mi się coś wypić ale nic na pokaz, wolę wieczór z książką niż w centrum miasta na imprezie... ale co z tego? ;) z życia mogę wycisnąć równie wiele co inni, Ty też moja droga :) głowa do góry ;)
OdpowiedzUsuńGdyby to było takie proste, to bym o tym nie pisała...
UsuńHej, a może matma nie poszla tak źle:) ja tak myślałam o polskim, a zdałam prawie na fula. Nie martw się na zapas.
OdpowiedzUsuńChyba wiele osób ma wrazenie, ze nie pasuje do tego swiata. Kurczę, co poradzic, tacy jestesmy oryginalni a nie dziwni ;D
Serio znowu nie wyszło, ale cóż, szykuję się do poprawki.
UsuńTo ja jestem aż nazbyt oryginalna, skoro nie mam znajomych :D
Proszę o odwiedziny u mnie ... potrzebuję wsparcia w ważnej, aczkolwiek miłej sprawie :-)
OdpowiedzUsuńChętnie zobaczę, cóż to takiego :)
UsuńWiele osób tak ma. To poczucie, że "nie należy się do tego świata" jest chyba całkiem normalne, też przechodzę takie fazy, z tym, że mnie one mijają. Każdy jest inny, nie ma sensu zmuszać się do udawania kogoś innego. Tak jak napisałaś, nie każdy musi nas lubić. Kiedy to wreszcie zrozumiałam, moje życie stało się lepsze:)
OdpowiedzUsuńA moje nie, ale kiedyś to musi się zmienić :)
UsuńJuż lubię Cię za samą wspominkę o książkach. Moja fascynacja słowem pisanym zaczęłam się co prawda trochę później, bo końcem podstawówki, ale od tamtej pory dzień bez lektury jest dniem straconym. I ogólnie łykam wszelkiem maści fantastykę itd. Tylko że jakoś w mojej rodzinie oprócz ciotki czy babci jakos nikt nie rozumiał, że na przykład wolę się rozwalić pod kocykiem na łóżku i czytac nić iść pograc w piłkę, pobawić sie itd. A wszystko przez Sagę o Ludziach Lodu. Polecam całym sercem!
OdpowiedzUsuńJa swoją nieśmiałość zwalczyłam w liceum, za sprawą pracy dorywczej, w kórej musiałam (!) sama startowac do ludzi, z gadką szmatką, chcieć ich poznać, ale przede wszystkim rozmawiać. I cieszę się, bo ułatwia mi to nawiązywanie nowych znajomości, pozytywniej patrzę na świat i zrobił się ze mnie trochę zakrecony gaduła. Co do radia - powoli od niego odchodzę, wolę stanowczo soundtracki z YT, jakieś miksy z miliona filmów, ew. pojedyncze hiciory puszczane z dysku. A tak w ogóle miałam zgrać muzykę na komórke! Oduczyłam się słuchać muzyki poza laptopem, cześciej wole czytać ;)
I również jak Ty nie czuję się dobrze na imprezach. Raz, że tańczyć nie lubię, nie moja muzyka. Jednak wolę spotkania z przyjaciółka w kawiarni, lub ekipą w pubie na piwie / kawie ;)
I dziękuję za komentarz! Nie tylko Ciebie jarały! Mój blog cały się od nich świecił!
Faktycznie tego akurat nie czytałam.
UsuńZazdroszczę, bo mi sytuacje, w których byłam zmuszona pierwsza odzywać się do ludzi wcale nie pomogły.
Ja tam muzyki słucham właśnie z telefonu i tak najlepiej :)
Sama bym chętnie z kimś wyszła gdzieś, ale nie mam takiej możliwości, a narzucać się ludziom nie mam zamiaru.
Ależ proszę, byle gdzie nie komentuję :)
Może wcale tej matmy aż tak bardzo nie spieprzyłaś, co? Ale wiele osób mówi, że matma w tym roku była przerażająca wręcz...
OdpowiedzUsuńJesteś trochę mentalnym dinozaurem. Całkiem jak ja:) Może nie wyginiemy, przykro by było :) Bo chociaż ma sie wrażenie, że nie przystaje się do większości, to nie świat dla nas..to świat jest właśnie bardzo pojemnym miejscem, gdzie znajdzie się zakątek dla każdego:)
Serio się nie udało. Za to moja siostra, która maturę ma dopiero za rok, nie miała problemu z rozwiązaniem zadań.
UsuńMoże nie wyginiemy, no ale z drugiej strony patrząc na to, co się z ludźmi aktualnie porobiło, można mieć wątpliwości co do tego.
Właśnie, tyle ludzi na świecie, a jakoś nie mam do kogo gęby otworzyć. Masakra jakaś...
Jakbym czytała o sobie .. Z tymi sklepami, używkami i wgl.. Mój chłopak stale próbuje wyciągać mnie na imprezy a ja nie chcę, strasznie tego nie lubię. Dobrze, że szanuje moje zdanie i najczęściej odpuszcza..
OdpowiedzUsuńtaka-se-nazwa.blog.onet.pl
Właśnie, trzeba uszanować to, że druga osoba niekoniecznie ma ochotę na to, co my.
UsuńJa to tam w ogóle unikam Eski i innych podobnych stacji radiowych :P może dlatego, że wolę własny repertuar muzyczny :)
OdpowiedzUsuńNo i słusznie :)
UsuńSkoro Ty nie pasujesz do świata z tych powodów, to są nas dwie! Właściwie to w 99% wszystko to ja, oprócz nieśmiałości. Więc bez obaw! Damy radę, ten świat nas nie pochłonie. :)
OdpowiedzUsuńPewnie, że nie. Nie warto na siłę naginać się do innych :)
UsuńMam takie samo zdanie o paleniu, ćpaniu i piciu. I ten sam problem w sklepach niestety...
OdpowiedzUsuńA co do palaczy, to mam chyba psychiczną alergię, której raczej się nie pozbędę.
Masz rację, nie warto się zmieniać dla kogoś. Nawet bym tego nie chciała. Więc zapewne zostanę starą panną z psami (za kotami nie przepadam xD), bo nikt nie zaakceptuje mnie takiej jaką jestem.
Też nie znoszę palaczy, szczególnie jak ten cholerny dym mi na łeb leci. Niech sami mają raka, a nie wciągają w to innych.
UsuńTeż zostanę starą panną, bo nikt mnie nie chce (a ponoć jestem ładna ;d), więc piona :D