
Odkąd pamiętam, lubiłam pisać różne duperele. Po obejrzeniu któregoś z kolei odcinka jakiegoś serialu zdarzało mi się na kartkach zeszytu napisać wymyślony przez siebie jego ciąg dalszy. Innym razem wyobrażałam sobie jakieś wydarzenie, które mogłoby mieć miejsce gdzieś nieopodal mojego zadupia i opisywałam je tak, jakby był to artykuł w jakiejś gazecie. Potem były różne opowiadania, no i zaczęłam pisać pamiętnik. Nic dobrego z tego nie było, nagrabiłam sobie nieźle u rodzinki. Mimo to, skoro od zawsze potrzebowałam wyrzucić z siebie ten cały rozpiździel kumulujący się w mojej nieszczęsnej głowie, założenie bloga było tylko kwestią czasu.
Zaczęło się ponad cztery lata temu. Oczywiście nie wiedziałam, na czym cała zabawa polega. Podejrzewam, że moje ówczesne wpisy były na jeszcze gorszym poziomie niż te z blogów co niektórych dzisiejszych dwunastolatek, które aspirują do zdobycia tysiąca obserwatorów i kilku komentarzy pod każdą notką, które zawierają linki do blogów osób komentujących. Jednak nie mam jak tego sprawdzić, bo ten blog już nie istnieje. Potem były jeszcze inne, aż w końcu niby na stałe, to znaczy niecałe trzy lata, zadomowiłam się w jednym miejscu. Miało być bardziej na poważnie, żadnych tekstów o ilości kanapek zjedzonych na śniadanie, ale no, kuźwa, znowu nie wyszło.
Teraz jestem tutaj i podoba mi się to. Widzę, że ktoś czyta, komentuje nawet, a kiedyś mogłam o tym tylko pomarzyć. Sęk w tym, że nie chce mi się lizać tyłków tysiącu blogerów dziennie w ramach zdobycia zajebistej popularności. Ja się normalnie chyba starzeję...
a po co ci to lizanie tyłków? ta popularność? przecież to nie jest obowiązek, pisać można bez tego. niech to robią osoby, które czuja się z tym zajebiście.
OdpowiedzUsuńWłaśnie po nic :)
UsuńBlog powinnaś pisać dla siebie, a nie dla kogoś :) Tysiące obserwatorów szczęścia nie dają :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie piszę dla siebie, no i tych kilku osób, co wpadają. Zepsułam wpis, ale tak to jest, jak się szybko pisze..
Usuń...nie liż, weź wazelinę albo mydło, he he he. Lubię takie prawdziwe wpisy bez pitolenia...
OdpowiedzUsuńHaha, miło mi :)
UsuńJa czytam i komentuje :)
OdpowiedzUsuńA wazeliniarstwo nie znoszę !
Piona! :)
UsuńNo ale poco lizać tyłki? Ktoś czyta to co piszesz, dlatego że chce, że go to interesuje, że jakoś wpływasz na jego życie. ;)
OdpowiedzUsuńTak jak stwierdziłaś piszesz by przelać emocje, więc pisz ;)
I pisać nie przestanę póki co. Choć z tym wpływaniem na czyjeś życie to wątpię :)
UsuńŁadny staż już masz. I oby tak dalej! :)
OdpowiedzUsuńJA TEEEŻ xDDD a ja czasem dodawałam nawet siebie do jakiejś kreskówki jako nową bohaterkę, aby podnieść jej poziom -.-
OdpowiedzUsuńniesamowite, że są ludzie którzy dbają o nasze bzdety.. o to, co naprawdę myślimy, jakie jesteśmy :D po co prowadzić populistycznego bloga?
Też się zastanawiam, po co. Ja bym nie mogła mieć 1000 komentarzy pod notką, bo kiedy bym to przeczytała. Ale też faktycznie bez czytelników, nawet kilku to całe blogowanie nie ma sensu, bo dobrze jest poznać czyjeś zdanie na temat tych naszych bzdetów.
UsuńNajważniejsze to jest pisać dla siebie i lepiej jest mieć tych kilku obserwatorów, ale przynajmniej takich, którzy czytają to co autor bloga pisze.
OdpowiedzUsuńDokładnie to miałam na myśli, ale tak to jest jak się pisze na spontanie.
UsuńWiadomo, lepiej mieć kilku stałych bywalców niż - za przeproszeniem - pierdyliard obserwatorów liczących na "rewanżyk =** <33333".
OdpowiedzUsuńDokładnie, jak ja hejtuję ten spam...
UsuńAlbo mądrzejesz ;P po co komu statystyki? No chyba ze prowadzi jakis konkretny blog w konkretnym celu, co kto lubi. Ale prawdziwi czytelnicy są na wagę złota <3
OdpowiedzUsuńA że tak zapytam - zdjęcie tych pięknych zeszytów ściągnęte z internetu? Czy Twoje własne? Bo nabyłabym takie piękne notesy !
Z grafiki Google. W sumie też chętnie nabyłabym takie zeszyty :)
UsuńPo prostu lubisz pisać sama dla siebie, lubisz sam fakt pisania, a to, że są czytelnicy, osoby, które z chęcią do Ciebie zaglądają i czytają to, co im napiszesz - to już można uznać za dodatek. Albo przynajmniej ja to tak przyjmuję, bo pisanie... Cóż, pisanie albo się kocha, albo nie i chyba o to też chodzi, żeby się nie zmuszać czy coś. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńNic dodać, nic ująć. Bo jak nie mam weny, to wolę to przeczekać.
UsuńJa pisałam pamiętnik, jednak szybko się to kończyło. Zwykle przychodziły chęci gdy miałam gorszy dzień, ale po jakimś czasie przestawałam go pisać i rzucałam w kąt, gdzie poleżał znowu trochę czasu. Od jakiegoś czasu mam taki zeszyt gdzie zapisuję cytaty, myśli i wklejam wycinki z gazet i inne pierdoły, bardzo to lubię. :) A bloga też traktuję trochę jako pamiętnik, ale taki lepszy, bo w końcu można też pisać z innymi. :)
OdpowiedzUsuńI jest w tym jakiś sens. Może się okazać, że ktoś jest w niektórych rzeczach podobny do nas, może też dzięki radom czytelników znajdziemy rozwiązanie naszych problemów.
Usuńdziękuję za komentarz :)
OdpowiedzUsuń