Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegrywy życiowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegrywy życiowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 kwietnia 2017

"Teraz jestem w sile wieku i lepiej już nie będzie. Nigdy."

Ola Radomiak. Jeszcze jakiś rok temu to imię i nazwisko nic mi nie mówiło. Aż pewnego dnia zauważyłam, że na Twarzoksiążce co niektórzy "znajomi" lajkują i udostępniają różne historie z życia wzięte i kartki z pamiętnika z podstawówki.







I właśnie o nie się wówczas rozchodziło, bo zdarzały się osoby, które bezczelnie je podpierdalały, podając za własne. Bywało też, że ktoś wątpił w ich autentyczność. Bo pewnie już samo pismo nie daje do myślenia, takie oryginalne, wcale nie wyuczone w szkole. Ola rozważała rzucenie fanpejdża w cholerę, ale na szczęście na rozważaniu się skończyło.

W chwili pisania tego tekstu Przygody Oli Radomiak z Piotrkowa Trybunalskiego mają na koncie 38258 lajków i ta liczba rośnie z dnia na dzień. W czym tkwi ich fenomen? Na pewno w świetnym poczuciu humoru autorki i bohaterki wydarzeń. W ludziach, z którymi czasem się styka lub często przebywa (babcia wymiata!). W tym, że nie udaje, że jej życie jest takie zajebiste (a w dzisiejszych czasach mało kto ma odwagę się do tego przyznać). I w ogóle jest taka normalna, swojska. Tak jak wielu z nas.

Jakiś czas temu Ola stworzyła świetną grupę. Grupę, gdzie nawet najbardziej nieśmiałe i zamknięte w sobie osoby zaczęły opowiadać o radościach, smutkach, problemach, przypałach...Tematy poważne i błahe. Wśród nich takie, których tak prędko nie wymaże się z pamięci. Często nie nadążam za tym, co tam się dzieje, bo co chwilę ktoś coś ("właśnie zmieniłem/am profilowe"). Ale to dobrze. Tu niektóre osoby są z tych niepowtarzalnych, charakterystycznych, ale to nie o mnie. Ja tam występuję głównie w roli kogoś w rodzaju nieśmiałego obserwatora i komentatora. Tu nie oberwiesz banem za kurwowanie, czy chujowanie. Tu tworzą się przyjaźnie i związki. Nie zawsze jest kolorowo, ale i tak to jedyna grupa, przez którą nie mam życia poza Internetami :D

W realnym życiu również można poznać Olę i przy okazji innych przegrywów życiowych, bo co jakiś czas organizowane są spotkania z nią w różnych miastach. W Piotrkowie również swego czasu takowe się odbyło, ale wówczas nie pasowała mi godzina. A nawet gdyby pasowała, to nie wiem, czy byłabym w stanie udźwignąć kolejny krok odnośnie przekraczania strefy komfortu.

Dobra, napisałam, co miałam napisać. A teraz zajrzę przez chwilę do choć kilkorga z Was.

Twarzoksiążka.