Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2015

Liebster Blog Award, cz. 4



Wow, chyba rok się w to nie bawiłam. A że lubię odpowiadać na przeróżne pytania, podziękowania idą do Zielonej Małpy. Zasad nie muszę przypominać, bo przez tyle lat chyba każdy z Was się z czymś takim zetknął. Ale zamiast jakiegoś pierdolenia miały być odpowiedzi.

1. Jakie miasto jest Twoim zdaniem najpiękniejsze?
Rzadko ruszam się bardzo daleko od domu, ale stawiam na Kraków.

Co zazwyczaj robisz w deszczowe dni?
To zależy. Na ogół słucham muzyki, czytam książki, marnuję czas w Internetach, albo po prostu śpię.

3. Dlaczego lubisz blogowanie (jeśli lubisz, różnie bywa)?
Lubię. A dlaczego? Bo pisanie jest dla mnie jak oddychanie, więc prędzej czy później i tak zaczęłabym przygodę z blogosferą. Bo widzę, jak ludzie reagują na moje słowa i dobrze jest wiedzieć, czy komuś się one podobają, czy też ktoś uważa, że ciągle pieprzę o jednym i tym samym. Albo w postach odnajdują cząstkę siebie. W ogóle blogosfera to taka namiastka rodziny, możemy się nawzajem wspierać i to jest wspaniałe.

4. Kawa z mlekiem czy bez? Z cukrem czy bez?
Z mlekiem i bez cukru.

5. Bez czego nie ruszasz się z domu?
Bez telefonu, słuchawek, szczotki do włosów, tuszu do rzęs, błyszczyka, portfela (chociaż z zawartością kilku dych), perfum i może jeszcze jakiejś książki (bo się łudzę, że poczytam w autobusie, a wychodzi jak zwykle :D)

6. Gdzie chcesz być za 10 lat?
Na pewno nie tu, gdzie teraz.

7. Jaka jest Twoja absolutnie ulubiona potrawa?
Pierogi z kapustą i grzybami! <3

8. Gdybyś mogła stać się mistrzem w jednej dziedzinie, to jaką dziedzinę byś wybrała?
W jednej? Jest kilka takich, za które bym się porządnie zabrała. Ale jeśli już mam wybierać, to dobrze byłoby podszkolić się w zarządzaniu czasem, żeby starczyło go zarówno na obowiązki, jak i przyjemności. I żebym nie odkładała danej czynności na ostatnią chwilę, bo wtedy jest stres i wkurwienie. Taka tam utopia :D

9. Jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem?
Introwertykiem.

10. Jakiej muzyki lubisz słuchać, gdy jest Ci smutno?
To zależy. Albo czegoś potwornie dołującego, albo szybkich rockowych lub metalowych kawałków. Zdarza się też, że puszczę coś kiczowatego :D

11. Jakich rzeczy nie jadasz?
Jajek, majonezu, cukierków czekoladowych i pewnie coś jeszcze się znajdzie, ale nie pamiętam :D

Tradycyjnie nikogo nie nominuję, ale jak chcecie, możecie odpowiedzieć na pytania z notki :)

sobota, 13 grudnia 2014

Nominacja dobrych myśli


Ta zabawa opanowała blogosferę. Gdzie nie wejdę, tam ktoś wspomina niesamowite momenty w swoim życiu. W końcu i ja zostałam klepnięta przez Lusię. Myślałam, że w moim przypadku prędzej dałoby się stworzyć litanię nienajlepszych, dołujących wspomnień, ale jednak coś tam się znalazło.

Czerwiec 2009
W końcu, po latach męki z niemalże połową szkoły, która nie dała mi żyć, nastąpiło zakończenie "najważniejszego etapu edukacji", zwanego gimnazjum. To znaczy gimbazjum.

2010
Kiblowałam, ale w nowej, bardzo niezgranej klasie trafiłam na kilka normalnych osób, w tym A., która chyba jako jedyna mnie rozumiała, albo przynajmniej próbowała. W ogóle to ślę jej sporego kissa, bo prawdopodobnie to czyta :*

Kwiecień 2013
Skończyłam liceum i odczułam ulgę, bo z pewnością nie pozostawiłam po sobie najlepszego wrażenia. Ale wszelkie szczegóły najlepiej przemilczę.

Wrzesień 2013
Po jakichś 2 latach spotkałam się z M., kumpelą jeszcze z czasów gimnazjum. To normalnie dziwne, ale choć nie rozmawiałyśmy ze sobą przez długi czas, normalnie się sobie zwierzałyśmy. Dobrze było tak sobie wypić piwko, pośmiać się, ponarzekać, wspominać dawne czasy...

Kwiecień 2014
Po długich miesiącach zbierania kasy w końcu kupiłam nowego smartfona, który jest znacznie lepszy od tamtego nieszczęsnego Szajsunga. Warto oszczędzać :)

Grudzień 2014
Euforia poprzedzona informacją o koncertach moich ulubionych zespołów, które odbędą się w nadchodzącym 2015 roku. Choć szanse na znalezienie się w Warszawie są takie średnie, nie przestaję szukać ludzi, którzy mogliby ze mną się wybrać, a co!

Nie nominuję nikogo. Nawet jakbym chciała, to i tak wszyscy już dawno zostali klepnięci. Jeśli jednak ktoś chce przyłączyć się do zabawy, zapraszam :)

wtorek, 28 października 2014

Liebster Blog Award, cz. 3


Ostatnio coś nie mam ani grama weny, dlatego chętnie odpowiem na pytania, które tym razem zadała mi Karolina.

1. Dostajesz 1 mln złotych. Na co je wydajesz?
Hmm...Myślę, że poszukałabym jakiegoś fajnego domu/mieszkania z daleka od tej wiochy, no i wprowadziłabym się tam. Znając życie, chciałabym trochę kasy przepuścić na książki, płyty czy ciuchy. Mogłabym też w końcu zacząć chodzić na koncerty. Pewnie jeszcze pomogłabym potrzebującym, z Afryki na przykład. Oj, przydałoby się takie tysiąc tysiaków :D

2. Czy jesteś tolerancyjna? (np. w kwestii religijnej lub homoseksualistów)
Już pisałam o tym pierdyliard razy, ale w sumie co mi tam szkodzi powtórzyć :) Tak, jak najbardziej jestem tolerancyjna. Nikt nie zasługuje na złe traktowanie tylko dlatego, bo ma inny kolor skóry, inną orientację seksualną, wyznaje inną wiarę, nie zachwyca się tym, co większość ludzi, jest gruby, pryszczaty, kulawy, ma wadę wymowy, itepe. To też są ludzie, do cholery. A gdyby wszyscy byli tacy sami, byłoby nudniej niż podczas oglądania "Mody na sukces".

3. Jaki jest twój stosunek do zwierząt? (lubisz nie?) Co myślisz o futrach (i "wyrobach") ze zwierząt?
Lubię zwierzęta (no może nie wszystkie), szczególnie koty. Mam słabość do tych futrzaków :) W życiu nie założyłabym futra, no chyba, że sztuczne, bo jestem przeciwna zabijaniu zwierząt. Najchętniej też zrezygnowałabym z jedzenia mięsa, no ale z tym chyba muszę poczekać do kiedyś tam, jak się wyprowadzę z tej dziury. Póki co jedynie ograniczam jego spożywaną ilość. No szkoda zwierząt.

4. Czy według Ciebie istnieje przyjaźń damsko-męska?
A czemu miałaby nie istnieć? Wiadomo, istnieje takie powszechne przekonanie, że pewnego dnia któraś ze stron bardziej zaangażuje się w tą znajomość, ale niekoniecznie musi być tak w każdym przypadku. Po prostu chłopak z dziewczyną (czy też mężczyzna z kobietą) mogą dobrze się rozumieć, mieć sporo wspólnych tematów do rozmowy. I być może któreś z nich jest już dawno w związku.

5. Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Trochę ciuchów i książek, telefon, sporo butelek niegazowanej wody mineralnej i w sumie mogłabym utworzyć litanię z tego wszystkiego, co chciałabym zabrać.

6. Czy myślisz, że związek na odległość jest możliwy?
Raczej nie. Bo co to za widywanie się kilka razy w roku (jeśli mowa o takich naprawdę sporych odległościach)? Niemożność przytulenia się do ukochanej osoby, wyjścia gdzieś częściej. Masakra jakaś. Tego nie da się nazwać związkiem.

7. Co cenisz u innych osób (chodzi mi o charakter)?
O kurna, chyba łatwiej byłoby wymienić, czego nie cenię u ludzi :D
Na pewno cenię sobie szczerość, wolę od razu wiedzieć, co ktoś o mnie myśli. Bardzo ważne jest też zaakceptowanie pewnych moich nieszkodliwych dziwactw i innych odchyłów :) Niech nawet nie próbują zrobić ze mnie ekstrawertycznej imprezowiczki, lubiącej słuchać disco z pola, noszącej tiszerty w kolorze miętowym czy innym seledynowym, co sobotę bujającej się w jakimś klubie.

8. Co najbardziej szalonego zrobiłaś w życiu?
Eee...Podrzucenie liścika chłopakowi, który mi się podobał w czasach podstawówki liczy się? :D

9. Jakie masz cele w życiu?
Znalezienie jakiejś konkretnej pasji, na której mogłabym zarobić, znajomość kilku języków obcych, wyprowadzka i jeszcze wyprowadzka :D

10. Bardziej zapamiętujesz to, co spotkało cię dobrego, czy złego?
Niestety to drugie. Tego się nie da zapomnieć.

11. Myślisz, że sny są głosem naszej podświadomości, czy czystą wyobraźnią?
W sumie stawiałabym na to drugie.

Tradycyjnie nie nominuję nikogo :)

wtorek, 30 września 2014

Liebster Blog Award, cz. 2


Chyba ten tag prędko nie zniknie z blogosfery, no i dobrze :) Tym razem pytania zadała mi Annalina.

1. Skąd wzięło się Twoje przezwisko?
Najczęściej ludzie po prostu skracali moje imię do Ewki, co trochę mnie wnerwiało :D Pamiętam jeszcze, że w podstawówce miałam ksywę Słownik, bo byłam najlepsza w klasie z ortografii. A, i w gimbazie wołali na mnie Tofik, ale genezy tego akurat nie znam :D

2. Co Cię motywuje?
Świadomość, że nic się samo nie zrobi, więc wypadałoby ruszyć swój szlachetny tyłek.

3. Najpiękniejsza część dnia?
Wtedy, kiedy robi się ciemno.

4. Bez czego nie potrafisz wyjść z domu?
Bez telefonu zdecydowanie.

5. Co zawsze poprawia Ci humor?
Ulubiona muzyka, rozmowa z bliską osobą, głupie amerykańskie komedie.
6. Ile czasu poświęcasz na przygotowanie się do wyjścia?
Niewiele w sumie. Może będzie z pół godziny.

7. Twoje pierwsze zauroczenie (kto, kiedy, jak)?
Kiedy to, kurna było...Miałam chyba z 12 lat, gdy spodobał mi się kolega z klasy, z sąsiedniej ławki.

8. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Jak najdalej od tego zadupia i toksycznej rodziny.

9.Jaki jest Twój talent?
O ile w ogóle jakiś istnieje, to jeszcze nieodkryty.

10. Co lubisz w sobie najbardziej?
Kolor oczu, haha :D

11. Jakie znaczenie ma dla Ciebie blog?
Spore, inaczej dawno by mnie tu nie było :)

Tradycyjnie nikogo nie nominuję :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Dzieciństwo, gdzie jesteś?

Ostatnio po blogach krąży pewien tag. Chodzi w nim o to, by opisać swoje dzieciństwo. Dotarło to i do mnie dzięki Cranberry Smile. Nie wiem, czy moja historia będzie znowu aż tak pasjonująca, ale i tak podejmuję wyzwanie :)

Urodziłam się pod koniec stycznia 1993 roku. Jak przez mgłę pamiętam jakieś urywki z pierwszych lat życia. Krótko byłam jedynaczką. Gdy miałam ponad 3 lata, urodziła się moja młodsza siostra. Musiałam dawać rodzince nieźle popalić, bo nie byłam na jej chrzcinach :) W ogóle zdarzało mi się przegiąć, np. w przedszkolu wyrwało mi się "kurwa mać" i to na religii :D Ale w sumie w domu ciągle leciały bluzgi, więc nic dziwnego. Dorośli uważali, że o ile oni mogą rzucać "kurwami", to dzieci już nie. Nawet do dzisiaj słyszę upomnienia, gdy mi się takie coś wyrwie...

Odkąd pamiętam, jakoś ciągnęło mnie do książek. Serio, nikt nie musiał mnie zmuszać do czytania. W początkowych klasach podstawówki nawet lektury mnie fascynowały, np. "Dzieci z Bullerbyn" czytałam nawet z 5 razy :) Rodzinka chętnie kupowała mi książki na urodziny i święta, co bardzo mnie cieszyło. W niemal każdej wolnej chwili przysiadywałam w kącie pokoju i czytałam. Często wolałam świat przedstawiony w książkach od tego realnego i to w sumie zostało mi do dziś :) Tak jak słabość do serii o Ani z Zielonego Wzgórza i Harrym Potterze.

Byłam nieśmiała, wrażliwa, trochę izolowałam się od ludzi i przez to parę osób mi dokuczało. Miałam też jednak koleżanki, z którymi chodziłam na plac zabaw znajdujący się obok szkoły. Często też szłyśmy razem w drodze powrotnej ze szkoły, a raczej towarzyszyła mi jedna koleżanka mieszkająca w sąsiedniej wsi. Wtedy mówiłyśmy jakiś wierszyk o żurawiu i czapli, śmiejąc się co chwilę :D Pamiętam też ten szał z tymi zeszytami zwanymi złotymi myślami, gdzie sporo osób odpowiadało na pytania zawarte na pierwszej stronie. Jako, że była ze mnie troszkę wścibska osóbka, po udzieleniu odpowiedzi na te 20 pytań czy więcej, chętnie spoglądałam na odpowiedzi innych osób :)

Pomimo mieszkania na wsi nie brakowało mi rozrywek. Właściwie to wszystko, co odbywało się na świeżym powietrzu sprawiało radość. Często grałam w piłkę z kuzynami, z którymi zresztą wtedy mieszkałam. Urządzaliśmy sobie też zawody biegów do bramy i z powrotem, ewentualnie jakiś odcinek drogi musieliśmy przejechać na rowerze. Czasem odwiedzaliśmy znajomych mieszkających kilka domów dalej. Mieli tam niski balkon, z którego często skakaliśmy :) W ogóle urządzaliśmy też skoki z przyczepy :) Nawet tak zwyczajna rzecz jak pójście na pole po ziemniaki była jakąś rozrywką. Jakoś mogliśmy się obyć bez komórek i Internetów :)

Odkąd pamiętam, lubiłam śpiewać. Często dawałam występy przed rodzinką. Paradoksalnie, teraz nie jestem w stanie siebie słuchać :D Zdarzało mi się też rysować, pisać jakieś śmieszne wierszyki czy opowiadania. Lubiłam też wędrować palcem po mapie. Pewnie dlatego do dziś jestem w stanie wymienić wiele stolic państw świata :)

Kręciło mnie wszystko, co było na topie, z tym durnym disco polo na czele. Ale w domu rzadko słyszałam co innego. Byłam też bardzo podatna na wszelakie reklamy zabawek i nawet nie próbowałam zrozumieć starszych, którzy mówili, że nie mogą mi kupić danej rzeczy z braku kasy. Miałam za to pokaźną kolekcję żetonów z Pokemonami, które zbierały wtedy wszystkie dzieciaki. Grałam też w gierki na Pegasusie przytwierdzonym do telewizorni, a najchętniej w Super Mario czy jakoś tak.

Ciekawe, jakie wspomnienia z dzieciństwa będą miały dzieci rodzące się teraz. Aż strach pomyśleć...

Nie nominuję nikogo, bo mam lenia :)