
Uwaga, uwaga, tego jeszcze nie grali. Dziś zamieniam się w Ciocię Dobrą Radę, co to się nie zna, a się wypowie. Enjoy!
Chyba każdego blogera z iluśtamletnim stażem przynajmniej kilka razy dopada coś zwanego brakiem weny, czy tam zastojem. I nie jestem tu jakimś wyjątkiem. Ale znam sposoby na to, jak ten stan rzeczy zmienić, albo przynajmniej spróbować.
Przede wszystkim zeszyt, choćby tylko kilka kartek było wolnych. Można w nim zapisywać wszystkie pomysły na wpisy, jakie tam nam wpadną do głowy. Jakieś myśli, hasła, czy nawet całe teksty, zanim ujrzą światło dzienne. I najlepiej, jeśli ten zeszyt nosi się ze sobą wszędzie. Albo prawie wszędzie. Można go nawet przywlec do kibla, a co tam :)
Ważne jest też szukanie inspiracji. Tekst na czyimś blogu, czy artykuł w jakiejś gazecie dał nam do myślenia? Ktoś na imprezie walnął tak ciętą ripostę, że do tej pory dochodzimy do siebie? Przeczytaliśmy ciekawą książkę? Obejrzeliśmy świetny film? W naszym życiu zdarzyło się coś niesamowitego? Najlepiej to wszystko notować we wspomnianym zeszycie. Może kiedyś się przyda?
Dalej coś nie idzie? Można skorzystać z pomysłów na wpisy na bloga, których w Internetach jest od cholery i jeszcze trochę.
I co, już jest dobrze? Jeśli nie, pozostaje po prostu odczekać, zająć się czymś innym. Ile to będzie trwało? Pewnie nie dłużej niż kilka dni/tygodni. I zanim się obejrzymy, znów pojawi się w naszych głowach pierdyliard pomysłów :)