Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2016

A może by tak nie pisać pamiętnika?


Powszechnie wiadomo, że Fuckin Blog należy do tych publicznych. Może i publika nie jest jakaś powalająca, ale jednak istnieje. Z prawie 7-letniego doświadczenia wiem, że pewne sprawy nie nadają się do ujawnienia całemu światu. Nic więc dziwnego, że 2 lata temu wróciłam do wyżywania się na papierze. I jest fajnie. Wprawdzie nie osiągnęłam tak spektakularnych efektów, o jakich trąbią autorzy wielu blogów, ale chociaż po tych zapiskach widać, że jakieś tam zmiany we mnie i w moim życiu się w końcu dokonały, w większości pozytywne. I wiem też, nad czym muszę jeszcze popracować. Jak to już ze mną bywa, trochę jednak ponarzekam. Bo pisanie pamiętnika ma jednak trochę wad.

Uwaga, afera!
Trzeba nieźle nagimnastykować się przy szukaniu odpowiednich skrytek, zwłaszcza gdy zapełniło się nie jeden zeszyt, a kilka czy pierdyliard. W końcu treść, na którą natknął się ktoś, oczywiście autorem niebędący, doprowadziła do rozpadu niejednego związku, a wiele dzieci na zawsze straciło zaufanie do rodziców. Ba, zdarzało się, że o tajemnicach z pamiętnika wiedziało kilka osób. I tego w przeszłości doświadczyłam. Rodzina, ach, rodzina!

Co to, kurwa, jest?!
Chyba nie jestem odosobniona w takiej lub podobnej reakcji po sięgnięciu po stare lub bardziej świeże zapiski. Bo gdy tylko o czymś się pomyślało, brzmiało nieźle, ale po przelaniu na papier już niekoniecznie. Albo hejtujemy tego pustaka sprzed lat, któremu w głowie były tylko ciuchy i artykuły o gwiazdach z Bravo, a nawet jednej chwili swojego nastoletniego życia nie poświęcił na samorozwój.

Brak czasu
Nieważne, czy się uczysz, pracujesz, czy jesteś bezrobotny. Nieważne, ile rzeczy masz na głowie. Nieważne, że czasem możesz się długo poopierdalać. Doba zawsze jest za krótka. Nie w każdym miejscu i nie w każdych okolicznościach da się ot tak, po prostu wyjąć jakiś zeszyt i nieprzerwanie zapisywać wszystkie pomysły, spostrzeżenia. Masz jakiś pomysł na wzbogacenie się lub chociaż nowy wpis na blogu? Jeśli nie masz fenomenalnej pamięci, niestety to przepadło. Przynajmniej częściowo.

A Wy piszecie pamiętniki? A jeśli tak, może macie jeszcze jakieś inne spostrzeżenia?

Twarzoksiążka!

wtorek, 22 marca 2016

Drogi pamiętniku!


Na śniadanie zjadłam kanapki. Dwie. Chleb posmarowałam masłem. Potem leci ser żółty i pomidor.*

To naprawdę cud, że obecnie moje prywatne zapiski (i oby takie pozostały jak najdłużej) są wolne od tego typu kwiatków. W końcu nic ciekawego nie dzieje się nawet raz na ruski rok.

Pierwsze pamiętniki zaczęłam pisać jeszcze w podstawówce. Niestety zaginęły, a mogłyby być niesamowitym źródłem beki i totalnego odmóżdżenia. Tak też obecnie postrzegam tfu!rczość z lat gimnazjalnych. A jednak coś zostało mi z tamtych czasów - zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że wiek i mentalność zlewają się w jedno. W dodatku kompletnie nie miałam własnego zdania - za takowe bezkrytycznie, automatycznie przyjmowałam to, co wcześniej powiedział np. ktoś z rodziny. Ewentualnie przytakiwałam wszystkiemu, co wyczytałam w gazetach. No dobra, może nie w stu procentach, ale inni mieli na mnie naprawdę spory wpływ.

Potem poszłam do liceum, a parę miesięcy później myśli na papier były coraz rzadziej przelewane w związku z rozpoczęciem długiego i burzliwego romansu z blogosferą, który jakimś cudem trwa do dziś. Pierwsze blogi mógł czytać cały świat, lecz po pewnym czasie założyłam wirtualny odpowiednik prywatnego pamiętnika, którego adresu nie udostępniałam nikomu. Ale nie muszę po raz setny przypominać, jak to się skończyło :D

Prawie 2 lata temu postanowiłam wrócić do spisywania myśli na papier. Pomyślałam sobie, że przy okazji może moje wpisy na blogu staną się ciekawsze. A gdzie tam! Najlepsze (nie mylić z najpopularniejszymi!) nie powstawały godzinami.

Swoją drogą, zapiski prowadzone na bieżąco to tak naprawdę dziennik.

*Nie jest to autentyczny cytat z jakiegoś mojego starego pamiętnika :D

Twarzoksiążka! KLIK