czwartek, 10 kwietnia 2014

Kryzys

Główna ulica jakiegokolwiek miasta. Tłum ludzi dokądś się spieszy. Wśród nich nietrudno dostrzec młode osoby puszczające muzykę ze swoich wypasionych smartfonów, z Vansami czy Conversami na nogach. Zawsze ubrane zgodnie z panującą modą. Raz sportowo, raz elegancko, i najlepiej, żeby było widać logo znanej firmy. Takich osób jest naprawdę sporo. Gdy tak się na nich patrzy, na usta ciśnie się pytanie: no i gdzie ten kryzys, o którym stale się trąbi? Bo, kurna, normalnie wszyscy się stroimy, mamy fajne telefony, aparaty, iPody, jeździmy fajnymi samochodami...

Prawda może być jednak inna i ktoś, kto ma wielki ból dupy z racji tego, że w przeciwieństwie do mijanej na ulicy osoby nie ma tych wszelakich dóbr materialnych, nie ma ku niemu żadnych powodów. Nagle okazuje się, że dziewczyna mająca na sobie codziennie inny zestaw ciuchów tak naprawdę pożycza je od znajomych, bo zwyczajnie nie ma kasy. Albo znajduje coś fajnego w lumpeksach. Chłopak, który poszpanował sobie wypasionym autem przed kolegami, mógł kupić je na raty, które będzie jeszcze dłuuugo spłacał.

Może jednak faktycznie tym osobom dobrze się powodzi? Ale też nie oszukujmy się, to w końcu Cebulandia, więc takich szczęściarzy u nas jest niewiele, no chyba, że jakimś cudem wygrają pokaźną sumę w totka...