Lubię wiosnę. Jest wtedy tak ciepło, że nawet tak popieprzona domatorka jak ja rusza swe szlachetne cztery litery, wsiada na rower i jedzie chociażby na zakupy do pobliskiej Biedronki. Ostatnio jednak pogoda dostała pierdolca - tu zawieje, tam przyleje. A jeszcze kilka dni temu wychodziłam z domu w swej ukochanej skórzanej kurtce nałożonej jedynie na jakiegoś tiszerta...Mam jednak nadzieję, że nadchodzący pierwszy dzień kalendarzowej wiosny będzie lepszy od tego ubiegłorocznego, bo wtedy to niezły mróz był.
Wiosną jakoś mam lepszy humor niż zazwyczaj i nawet chętniej robię wszelakie porządki. Gdy słońce naprawdę mocno przygrzeje, rezygnuję z ciuchów w ulubionej czerni, choć nie noszę też tych wielce modniastych słitaśnych pasteli. Nie żebym była znowu taka oryginalna, ale po prostu za nimi nie przepadam no :) Ostatnimi czasy rozważam też zmianę koloru włosów. Czy wiosna nie jest najlepszą porą na drobne zmiany?
Spodobała mi się akcja Bobika . Przeglądam jej bloga od dłuższego czasu, jednak jakimś cudem przegapiłam ubiegłoroczną edycję. Miały być wiosenne fotki, no to są. Choć musiałam skorzystać z pomocy wspaniałego wujka Google, bo normalnego aparatu to ja nie posiadam...





