Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 września 2018

Trochę przemyśleń o jesieni



Jesień. No kto by pomyślał, że się zbliża? Przecież pogodę mamy typowo letnią. I wiecie, co? Przed nami jeszcze wiele ciepłych dni. Niepotrzebnie więc ostatnio wygrzebałam szaliki i rękawiczki z dna szafy. Jeszcze długo nie będą mi one potrzebnie. Porównuję tę jesień z jesienią 2016 - oj, było trochę zimno. Marzłam tamtego października podczas zwiedzania Krakowa i potem czekania na koncert Delain w tym mieście. I padało.

W moim prywatnym języku nie istnieje taki termin jak jesienna melancholia. Melancholijna jestem z natury i wszelkie rozkminy dotyczące sensu życia dopadają mnie dość często. Po co? Na co? Nie wiem, ale tak po prostu jest. To samo z depresją sezonową. U mnie nie jest sezonowa. Jest stała. Ostatnio znów próbuję terapii i leków. Nie wiem, czy kiedykolwiek ten stan się zmieni, ale próbuję jakoś poukładać swoje wnętrze.

Lubię kolorowe liście, swetry (w moim przypadku luźne, dwa rozmiary za duże), brak upałów, ciepłą herbatę, siedzenie pod kocem z książką i takie tam. Może więc ta jesień będzie fajna?

piątek, 5 stycznia 2018

Nowy rok, stara ja



Noworocznych postanowień nie robię od... W sumie już nawet nie pamiętam. W związku z tym nie przeczytam 52 książek, nie stworzę stu tekstów na bloga, nie nauczę się tuzina języków, nie przebiegnę maratonu, nie ucieknę z kraju. Bywa. Na razie robię to, co wcześniej. Bez pośpiechu, bez spiny.

Robienie noworocznych postanowień kojarzy mi się z dokładaniem sobie dodatkowej presji. Z konkursem zajebistości. Z rozpaczliwymi próbami udowodnienia sobie i innym, że wcale nie jest się aż takim przegrywem życiowym. Bo może jest się przegrywem, skoro nie robi się w ciągu roku tak wielu rzeczy jak inni? Ich listy things to do są w końcu w chuj obszerne. A może by tak to olać?

Niektórzy z nas zapominają, że rok to za mało na zrobienie rewolucji w każdym możliwym aspekcie życia. Nie jesteśmy nadludźmi, choćbyśmy chcieli. I czemu małe kroki ku lepszemu miałyby być mniej ważne? I odpoczynek też jest ważny. I prawdą starą jak świat jest to, że zajeżdżanie się na śmierć szkodzi naszemu zdrowiu. A przez lata wmawiano nam (i nadal się wmawia), że tak trzeba. Nie twierdzę, że samorozwój nie jest ważny, ale to poszło za daleko.

I tak, zanim się obejrzymy, okaże się, że jednak mamy co wspominać.

wtorek, 26 grudnia 2017

Ratunku! Święta!



Już kończą się ulubione dni wszystkich introwertyków, samotników, indywidualistów czy też przeciwników fałszu, hipokryzji. Miła, rodzinna atmosfera.

Zaczyna się jeszcze na co najmniej parę dni przed świętami. Wielkie porządki (bo inne dni przecież nie istnieją), wielkie gotowanie (a potem i tak sporo jedzenia się zmarnuje). I oczywiście nawet na parę godzin przed wigilijną kolacją musi znaleźć się ktoś, kto będzie zatruwał życie pozostałym domownikom, bo przez chwilę mają czelność się opierdalać.

I nadchodzi Wigilia. Zaczyna się od życzeń, wśród których przynajmniej połowa świadczy o tym, jak bardzo ludzie podobno bliscy akceptują nas takich, jacy jesteśmy. Cóż z tego, że obecny stan rzeczy jak najbardziej nam odpowiada? Na szczęście przynajmniej niektórzy z nas z wiekiem nabierają dystansu do całej tej sytuacji.
Jeśli gadki o niczym i obgadywanie ludzi nas nie interesują, to być może ostatnia nadzieja jest w jedzeniu? Lecz bywa, że i ono jednak jest chujowe.
I tak mijają kolejne dwa dni. W tym czasie co jakiś czas ewakuujemy się do łazienki lub innego chwilowo wolnego pomieszczenia, co by odpocząć od pierdyliarda donośnych głosów nadających jednocześnie.

Przynajmniej niektórzy spośród wyżej wymienionych obiecują sobie w tej chwili, że już Boże Narodzenie 2018 spędzą naprawdę po swojemu. Prawdopodobnie jednak i tak wymiękną dla świętego spokoju. Którego i tak nie będzie.